Wywiad dla korporacyjnie.pl
 Oceń wpis
   

W dniu dzisiejszym ukazał się mój wywiad dla korporacyjnie.pl:

Dzień dobry Państwu,

Mam dziś przyjemność zaprezentować Państwu zapis mojej rozmowy o pozwach grupowych z Mec. Piotrem Terleckim, warszawskim adwokatem, który z tematem zapoznaje się na pierwszej linii frontu – prowadząc tego rodzaju, bądź co bądź, precedensowe sprawy. Zapraszam do lektury, i – rzecz jasna – do dyskusji w sekcji na komentarze!

Bartosz Karolczyk (BK): Panie Mecenasie, rozumiem, że w swojej praktyce ma Pan często do czynienia z postępowaniem grupowym, prowadzonym na podstawie przepisów ustawy, która weszła w życie w 2010 r. Pokuśmy się o pewną ogólną ocenę. Jak na skali, od 1 (źle) do 5 (bardzo dobrze) ocenia Pan obecną ustawę?

Piotr Terlecki (PT): Tego typu ocena byłaby chyba zbytnim uproszczeniem. Ustawy nie można ocenić jednoznacznie dobrze albo źle. Głównie przez wzgląd na to, że zbyt krótko funkcjonuje w obrocie prawnym. Natomiast na obecnym etapie dostrzegam dwie istotne wady, o których warto powiedzieć. W pierwszej kolejności wymieniłbym jej ograniczony zakres przedmiotowy. Drugą, równie istotną kwestią, jest brak wyraźnych norm materialnoprawnych dotyczących dochodzenia roszczeń w trybie postępowania grupowego.

Jest oczywiście wiele kwestii szczegółowych, które pojawiły się na tle praktyki sądowej. Niemniej, te dwie wskazane powyższej, mają w mojej ocenie kluczowe, systemowe, znaczenie dla rozwoju pozwów grupowych w Polsce. W każdym razie, od strony praktycznej w pełni będzie można ocenić tę ustawę dopiero za kilka lat, kiedy prawomocnie zakończy się kilka spraw. Oczywiście mam na myśli wyroki merytoryczne, a nie prawomocne odrzucenie pozwu w związku z kwestiami formalnymi, co już następowało.

(...)

Całość dostępna tutaj.

Komentarze (1)
Co dalej z pozwami grupowymi?
 Oceń wpis
   

Do napisania niniejszego artykułu skłoniła mnie bardzo interesująca debata jaka odbyła się pod auspicjami Instytut Spraw Publicznych w dniu 25 września 2013 r., o której pisała także Rzeczpospolita, a której celem było rozważenie zalet i wad modelu postępowania grupowego przyjętego w Polsce w 2010 r.

Panelistami konferencji byli głównie pełnomocnicy mający doświadczenia praktyczne związane ze stosowanie ustawy, oraz Miejski Rzecznik Konsumentów – Pani Małgorzata Rothert. Szkoda że w powyższym gronie zabrakło także przedstawicieli władzy sądowniczej, którzy zapewne uzupełniliby debatę o punkt widzenia drugiej strony stołu sędziowskiego. Miejmy jednak nadzieję, że w niedalekiej przyszłości powstanie także możliwość zorganizowania konferencji z udziałem sędziów.

Uzupełniając swoją argumentację zaprezentowaną podczas konferencji chciałbym podnieść następujące wątki związane z funkcjonowaniem ustawy, która w mojej ocenie powinna zostać w najbliższym czasie częściowo znowelizowana.

[ZAKRES PRZEDMIOTOWY USTAWY]

Podstawową wadą ustawy w obecnym kształcie, jest w mojej ocenie, brzmienie art. 1 ust. 2, który w trakcie prac legislacyjnych został zmieniony względem pierwotnej wersji zaproponowanej przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego. Obecnie zakres przedmiotowy ustawy jest bowiem bardzo ograniczony i w efekcie wypacza istotę nowego rodzaju postępowania. Zgodnie z art. 1 ustawa znajduje zastosowanie tylko w sprawach roszczeń o ochronę konsumentów, z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych, z wyjątkiem roszczeń o ochronę dóbr osobistych.

W efekcie z zakresu ustawy zostały wyłączone takie sprawy, jak np. roszczenia grupy małych przedsiębiorców przeciwko monopoliście, sprawy pracownicze, a przede wszystkim sprawy takie jak katastrofa hali w Katowicach.

Takie uregulowanie zakresu przedmiotowego ustawy, w mojej ocenie, wypaczyło istotę tej instytucji prawnej. Miała ona bowiem w swym założeniu służyć dochodzeniu roszczeń przede wszystkim takim grupom osób poszkodowanych jak w sprawie hali w Katowicach, co jednak nie nastąpiło ze względu na wyłączenie ustawowe w zakresie roszczeń o ochronę dóbr osobistych.

W efekcie przyjętego rozwiązania postępowania grupowe skupiają się głównie na kwestiach formalnych, natomiast merytoryczne rozpoznanie sporu schodzi na dalszy plan. Należy wskazać, że obecne brzmienie ustawy sprawa, że główny spór zamiast wokół zasadności roszczenia oscyluje wokół zakwalifikowania konkretnej sprawy do definicji przewidzianej w art. 1 ust. 2, obejmując przede wszystkim rozważania na temat tego, czy dana sprawa stanowi spór konsumenckim albo czy mamy do czynienia z roszczeniem o ochronę dóbr osobistych.

W zw. z powyższym wskazane byłoby powrócenie do pierwotnej wersji projektu, która nie zawierała ograniczeń przewidzianych w art. 1 ust. 2 i tym samym dopuszczenie do rozpoznania w trybie postępowania grupowego każdej sprawy cywilnej, w której są dochodzone roszczenia jednego rodzaju, co najmniej 10 osób, oparte na jednakowej podstawie faktycznej lub prawnej, jeżeli istotne okoliczności faktyczne uzasadniające żądanie są wspólne dla wszystkich roszczeń.

[NORMY MATERIALNOPRAWNE]

Druga kluczowa kwestia to brak wyraźnej regulacji materialnoprawnej dotyczącej dochodzenia roszczeń w trybie postępowania grupowego. Ustawa przewiduje co prawda instytucję ujednolicenia roszczeń (co najmniej w podgrupach dwuosobowych), nie jest jednak wyraźnie przesądzone przez ustawodawcę, czy ujednolicenie ma charakter materialnoprawny, czy wyłącznie formalno-techniczny.

Jeśli opowiemy się za tą drugą koncepcją, to należy wskazać, że wymóg ujednolicenia nie byłby potrzebny, bowiem takie pogrupowanie roszczeń nie prowadzi do znacznego uproszczenia postępowania, a nawet generuje dodatkowe problemy praktyczne i organizacyjne. Co więcej, bez możliwości materialnoprawnego ujednolicenia dochodzonych roszczeń, ustawa zostałaby ograniczona w większości przypadków do ustalania odpowiedzialności pozwanego na co pozwala art. 2 ust. 3 ustawy. Natomiast dochodzenie roszczeń o zapłatę stałoby się bardzo utrudnione i ograniczone wyłącznie do specyficznych stanów faktycznych. W związku z powyższym należy zastanowić się, czy przyjęcie jedynie koncepcji techniczno-formalnego ujednolicenia nie powodowałoby, że w efekcie długotrwałe postępowanie grupowe kończyłoby się wyłącznie przesądzeniem odpowiedzialności natomiast dziesiątki członków grupy i tak potem musiałoby zakładać nowe sprawy indywidualne w zakresie ustalenia wysokości roszczeń, co skazywałoby każdą taką osobę na kolejny długi proces. Przyjęcie takiej koncepcji podważałoby celowość wprowadzenia instytucji postępowań grupowych – zarówno pod względem korzyści dla większych grup poszkodowanych, jak również odciążenia wymiaru sprawiedliwości, czyli tzw. ekonomii procesowej (w pierwszej fazie sąd rozpoznawałby bowiem sprawę o przesądzeniu odpowiedzialności, ale potem w ramach postępowań o zapłatę dochodziłoby do ponownego rozdrobnienia spraw na szereg indywidualnych postępowań o zapłatę przed czym ustawa miała chronić).

W mojej ocenie, na tle obecnej regulacji (brzmienie art. 2 ust. 2 oraz art. 6 pkt 2) ustawy) oraz wykładni celowościowej ustawy (niektórzy komentatorzy jako podstawę wskazują także art. 322 k.p.c.), dopuszczalne jest przyjęcie ujednolicenia roszczeń w sensie materialnoprawnym, jednak niezależnie od powyższego wskazane byłoby w celu uniknięcia ewentualnych sporów, aby ustawodawca wprowadził wyraźną materialnoprawną regulację w tym zakresie, odbiegającą od ogólnych zasad kodeksowych przewidujących indywidualizację roszczeń. Co więcej, wymóg ujednolicenia roszczeń prowadzi de facto do tego, że część członków grupy musi zrezygnować z dochodzenia części swoich roszczeń, tak aby zmieścić się w ramach danej podgrupy. Powstaje więc pytanie, czy te kwoty mogą być dochodzone w odrębnych procesach, czy nie? Jeśli przyjmiemy, że ujednolicenie ma charakter wyłącznie techniczno-procesowy, okazuje się, że wszystkie te osoby mogą dochodzić także tej części kwoty w odrębnych procesach, co także podważałoby sensowność regulacji dotyczącej pozwów grupowych, w tym konieczność ujednolicania roszczeń.

[KAUCJA AKTORYCZNA]

Bardzo istotną kwestią formalną dotyczącą pozwów grupowych jest instytucja kaucji, której może żądać pozwany na zabezpieczenie kosztów procesu. Niezłożenie takiej kaucji ma bardzo doniosłe skutki procesowe (odrzucenie pozwu) w związku z czym wskazane byłoby wskazanie przesłanek, na podstawie których sąd podejmuje decyzję o zobowiązaniu do jej złożenia. W obecnej regulacji brak jest bowiem takiej regulacji, co utrudnia obydwu stronom postępowania formułowanie argumentacji zarówno przy wniosku o zobowiązanie do wpłaty kaucji, jak również przy ewentualnym zażaleniu na decyzję sądu. Co więcej, brak takich przepisów utrudnia procedowanie sądowi.

W związku z powyższym wskazane byłoby rozważenie wprowadzenia ogólnych dyrektyw, podług których sąd podejmowałby decyzję w sprawie kaucji aktorycznej. Dobrym wzorcem jest tutaj prawo australijskie, które zawiera m.in. następujące przesłanki dla sądu, które pozwalają na wydanie postanowienia o zobowiązaniu do wpłacenia kaucji: 1) sytuacja, w której nieposiadający majątku powód został celowo wybrany by ochronić przed kosztami innych, posiadających znaczne finansowe środki członków grupy (np. sprawy przeciwko producentom papierosów, gdzie jako reprezentantem jest osoba podstawiona o niskich dochodach, pomimo występowania wśród członków grupy bogatej organizacji antynikotynowej); 2) powództwo wskazuje na nadużycie lub jest nieproporcjonalne wagą do kosztów, jakie spowoduje; 3) ustanowienie kaucji nie wpłynie negatywnie na dochodzenie roszczeń przez powoda.

[ZASĄDZANIE KOSZTÓW NA RZECZ RZECZNIKA KONSUMENTÓW]

Podczas konferencji został także zasygnalizowany przez Miejskiego Rzecznika Konsumentów – Panią Małgorzatę Rothert, problem zasądzenia kosztów postępowania w sytuacji, gdy reprezentantem grupy jest powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów. Ustawodawca nie wprowadził bowiem lex specialis do art. 98 k.p.c. dot. zasądzenia kosztów postępowania przez co zwrot kosztów następuje na rzecz powoda, którym jest reprezentant grupy. Jeśli jest nim jeden z członków grupy, mogą uregulować to pomiędzy sobą na zasadzie wewnętrznych umów, jednak gdy reprezentantem jest rzecznik powstają problemy w zakresie rozliczenia związane z regulacją finansów publicznych. W zw. z powyższym należałoby do treści ustawy wprowadzić przepis szczególny, który wyraźnie przesądzałby o tym, że zwrot kosztów procesu następuje na rzecz członków grupy, podobnie jak dochodzone roszczenie.

[PRZEDAWNIENIE ROSZCZEŃ CZŁONKÓW GRUPY]

Podczas konferencji padła także propozycja, aby złożenie pozwu grupowego wywierało skutki zawisłości w odniesieniu do wszystkich potencjalnych członków grupy, przede wszystkim w zakresie przerwania biegu przedawnienia. Na chwilę obecną ustawodawca przesądził, że taki skutek powstaje w odniesieniu do konkretnego członka grupy dopiero w momencie złożenia jego oświadczenia o przystąpieniu do sądu (art. 13 ust. 1 ustawy). Należy uznać, że to rozwiązanie jest prawidłowe bowiem polski ustawodawca przyjął model opt-in (w przeciwieństwie do modelu amerykańskiego opt-out), w którym do postępowania grupowego się przystępuje, a z nie z niego występuje. Model ten zakłada więc aktywność po stronie potencjalnego członka grupy, który sam decyduje, na którym etapie postępowania chce przystąpić oraz czy chce dochodzić swoich roszczeń w procesie indywidualnym, czy w procesie grupowym. Wprowadzenie regulacji, zgodnie z którą osoba przystępująca na ostatnim etapie postępowania, ponosząca najmniejsze ryzyko procesowe, byłaby premiowana przez ustawodawcę kosztem pozostałych członków grupy oraz pozwanego, należy uznać za niewłaściwe zarówno przez wzgląd na naruszenie podstawowych zasad przedawnienia roszczeń uregulowanych w kodeksie cywilnym, jak również ze względów słuszności.

[WEWNĘTRZNA ORGANIZACJA GRUPY]

Kolejnym zagadnieniem poruszonym podczas konferencji była kwestia organizacji wewnętrznej grupy. Ustawodawca (co należy ocenić pozytywnie) pozostawił praktycznie pełną swobodę w tym zakresie członkom grupy, poza uregulowaniem konieczności złożenia umowy pomiędzy pełnomocnikiem a reprezentantem oraz wprowadzeniu maksymalnej kwoty success fee w wysokości 20% roszczenia, jak również przymusu adwokacko-radcowskiego. Natomiast wszystkie pozostałe kwestie organizacyjne zostały pozostawione członkom grupy, reprezentantowi oraz pełnomocnikowi. Jest to rozwiązanie trafne, bowiem nie sposób przewidzieć całej różnorodności stanów faktycznych w tym względzie, tak więc wprowadzanie kazuistycznej regulacji prowadziłoby do znacznych utrudnień w stosowaniu ustawy. Podczas konferencji pojawił się spór odnośnie tego, czy członkowie grupy mogą warunkować przyjęcie do grupy od przystąpienia do ich wewnętrznego porozumienia. W mojej ocenie członkowie grupy są dysponentami procesu, który prowadzą i niewyrażenie przez nowego członka zgody na wewnętrzne zasady panujące w grupie (np. dotyczące podejmowania decyzji, zbierania pieniędzy na koszty postępowania) mogłoby prowadzić do obstrukcji w zakresie takiego postępowania (np. nieuzbieranie odpowiednich środków na wpłatę kaucji aktorycznej powoduje odrzucenie pozwu).

Nie można także zgodzić się z zapatrywaniem części panelistów, jakoby prowadzenie konkretnego postępowania grupowego wykluczało dochodzenie roszczeń w ramach równoległych postępowań grupowych, a celem ustawy było dążenie do prowadzenia jednego postępowania grupowego. Przesądza to wyraźnie art. 1 ust. 3 ustawy, zgodnie z którym: „Wszczęcie postępowania grupowego nie wyłącza możliwości dochodzenia swych roszczeń przez osoby, które nie przystąpiły do grupy lub z niej wystąpiły”. W mojej ocenie, może współistnieć kilka pozwów indywidualnych i grupowych dotyczących tej samej sprawy. Każdy potencjalny powód ma bowiem prawo wyboru, czy dochodzić roszczeń indywidualnie (bo np. wymóg ujednolicenia powodowałby zbyt dużą rezygnację z przysługujących mu roszczeń), czy też przystąpić do konkretnej grupy (np. ze względu na poziom organizacji grupy lub osobę pełnomocnika). Na tle powyższych rozważań powstaje także ciekawe zagadnienie na tle stosowania art. 219 k.p.c. (możliwość połączenia spraw do wspólnego rozpoznania przez sąd) w odniesieniu do takich równoległych postępowań grupowych i indywidualnych.

[PRZYŚPIESZENIE POSTĘPOWANIA]

Jednym z głównych zagadnień konferencji była kwestia przyśpieszenia tego typu postępowań. Ewentualnie można by rozważyć wprowadzenie fakultatywności rozprawy w trybie art. 10 ustawy (na której zapada decyzja o przyjęcie sprawy do rozpoznania) na żądanie powoda – w polskich warunkach bardzo dużo czasu zajmuje bowiem znalezienie wspólnego terminu dla 3-osobowego składu sędziowskiego. Trafne były jednak uwagi pozostałych dyskutantów, że na obecnym etapie stosowania ustawy przeprowadzenie rozprawy jest bardzo istotne w celu wyjaśnienia wątpliwości w warunkach jakie stwarza ku temu sala sądowa. Jednak w przypadku wprowadzenia zmian do art. 1 ustawy, które postulowałem powyżej, ocena pozwu grupowego sprowadzałaby się głównie do kwestii techniczno-prawnych i nie zawsze wymagałaby przeprowadzania rozprawy, co może wydłużać przejście do etapu merytorycznego sprawy o wiele miesięcy. Ponadto, można by wprowadzić fakultatywność rozprawy przed sądem apelacyjnym w przypadku rozpoznawania zażalenia dotyczącego przyjęcia/nieprzyjęcia sprawy do rozpoznania. Wówczas wniosek o przeprowadzenie rozprawy przysługiwałby stronie, która składa zażalenie. Dzięki takiemu rozwiązaniu pozostawiona zostałaby decyzja o przeprowadzeniu rozprawy osobie, która na danym etapie wszczyna postępowanie (główne lub zażaleniowe).

Warto również rozważyć utworzenie specjalnego sądu (sądów) albo chociaż odrębnych wydziałów w największych sądach okręgowych, które zajmowałyby się wyłącznie materią pozwów grupowych, jak słusznie podniósł mec. Iwo Gabrysiak.

Uzupełniając argumentację dotyczącą długości postępowań grupowych (czy też długości postępowań cywilnych jako takich) należy skonstatować, że na szybkość postępowania zawsze wpływają przede wszystkim kwestie techniczne i organizacyjne, takie jak problemy z doręczeniami (działanie Poczty Polskiej), czy też konieczność przesyłania całych akt z jednego sądu do drugiego, co potrafi zablokować rozpoznanie sprawy na kilka miesięcy. Ten ostatni problem jest możliwy do rozwiązania poprzez wprowadzenie digitalizacji akt, do których dostęp otrzymywałby sąd rozpoznający np. zażalenie w sprawie wpadkowej, a w międzyczasie sąd I instancji dalej procedowałby merytorycznie nad głównym zagadnieniem w sprawie. Oczywiście w razie wątpliwości istniałaby możliwość zażądania przez dany sąd przesłania akt sprawy w oryginale. Kolejnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie możliwości doręczania elektronicznego pism przez sąd do pełnomocników profesjonalnych poprzez stworzenie odpowiedniej platformy internetowej dla członków samorządu (projektem takim mogłyby zająć się samorządy wraz ministerstwem sprawiedliwości).

[ROLA PEŁNOMOCNIKA]

Poza powyższymi uwagami, mającymi charakter stricte prawny, należy także zwrócić uwagę na szerszy aspekt całego zagadnienia. Aby pozwy grupowe mogły zaistnieć trzeba zdać sobie sprawę, że przy tego typu sporach rola pełnomocników jest dużo bardziej rozbudowana i obejmuje szereg czynności organizacyjnych, które często stanowią jeden z najistotniejszych elementów całego przedsięwzięcia (gromadzenie i selekcja materiału dowodowego, stworzenie odpowiednich regulacji wewnętrznych dla grupy) na co zwracał uwagę podczas konferencji mec. Marek Niedużak.

 

W wersji skróconej niniejszy tekst ukazał się w Dzienniku Gazeta Prawna z dnia 22.10.2013 r.

 

Komentarze (1)
Kilka refleksji na temat ACTA
 Oceń wpis
   

Przyglądając się dyskusji dotyczącej Anti-Counterfeiting Trade Agreement (ACTA) przychodzi mi na myśl spór sprzed prawie 30 lat kiedy to Universal w 1983 roku pozwało firmę Sony w sprawie wprowadzenia na rynek magnetowidów (Video Tape Recorder – VTR). Universal chciało zabronienia rozpowszechniania nowej technologii pozwalającej na łatwe kopiowanie i odtwarzanie filmów i progamów telewizyjnych, dotychczas dostępnych tylko w kinie oraz w ramach programu stacji telewizyjnych. Sprawa w 1984 r. trafiła przed amerykański Sąd Najwyższy, który słusznie stwierdził, że: „Sprzedaż VTR dla ogólnego odbiorcy nie stanowi przyczynienia się do naruszenia praw autorskich drugiej strony sporu” [„The sale of the VTR's to the general public does not constitute contributory infringement of respondents' copyrights”]. [wyrok z uzasadnieniem można znaleźć tutaj].

Jedno z kluczowych spostrzeżeń na tle powyższej sprawy można ująć w następujący sposób: jeśli zabronilibyśmy rozpowszechniania nowej technologii jaką są VTR, to jednocześnie musielibyśmy analogiczny zakaz skierować np. w stosunku do długopisów, bo przecież również one mogą stanowić „narzędzie służące do naruszenia czyichś praw autorskich”.

Morał z tej historii był taki, że zarówno Sony skorzystało na sprzedaży nowego urządzenia, firmy pokroju Universal, czy Walta Disneya zarobiły krocie na dystrybucji kaset video ze swoimi filmami (dużo więcej niż na biletach do kina), a przeciętny Kowalski mógł sobie wielokrotnie obejrzeć w zaciszu domowym ulubiony film nie fatygując się do kina i oszczędzając na cenie biletu.

Dzisiaj powyższy spór budzi uśmiech politowania, ale jego istota była analogiczna (rozwój technologii zapewniający łatwiejsze kopiowanie, przetwarzanie i wymianę informacji kontra dotychczasowy model biznesowy stosowany przez głównych graczy rynkowych z danej branży).

Mam nadzieję, że za jakiś czas taki sam uśmiech politowania będzie wywoływało wspomnienie o ACTA.

***

Niestety w sprawie ACTA, poza przedstawionym aspektem biznesowym, należy mieć także na uwadze, czy przy okazji umowa ta nie ma stanowić poręcznego narzędzia do stosowania swoistej cenzury pod pretekstem ochrony praw autorskich.

Komentarze (4)
Class Action in Poland
 Oceń wpis
   

 

Class Action in Poland

Poniżej zamieszczam przedruk mojego artykułu opublikowanego na zaprzyjaźnionym blogu - Business Law Blog:

Class Action in Poland–milestone or useless procedural tool?

The class action regulation in Poland, known as the “Ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym” (“Act on Group Proceedings”), based substantially on the Swedish Act of 2002, came into force on July 2010.

This article summarizes the first impressions on the regulation and tries to answer whether this Act is a milestone in the Polish legal system or just a useless procedural tool which does not have a bigger social and economic impact. The article concentrates on two significant issues: Limitations of the Act, and Polish Class Action in relation to Polish Substantive Law

Limitations of the Act

The first issue that comes to notice while analyzing the Act is the strict limitations imposed on its application. Under this law you may file a class action only in cases related to consumers’ claims, torts or product liability (excluding cases related to personal rights). Such limitations reduce its influence. For example in Poland it is not possible for a group of entrepreneurs to file a class action against other company based on the fact that it is in breach of contracts that were entered into with all the entrepreneurs but negotiated and executed by them individually. For example, if the producer is selling its product to a large number of small distributors and thereafter starts to breach contracts concluded with each of them individually then they cannot commence a class action against him and have to struggle individually in separate cases (the same scenario would occur in case of a legal conflict between franchisees and a franchisor). They might also try to use other procedural institutions such as a formal joint participation or a joint recognition of cases (art. 72 § 2 p. 2 and art. 219 of the Polish Civil Procedure Code respectively).

The ratio legis behind the above limitations was to exclude the possibility of blackmails through class actions which seems to be common in the United States. However, the first statistics show that the above considerations were exaggerated and in the Polish system the risk of such abuse is not significant. The specificity of the Polish legal system, the stage of economic development, as well as specific mentality of the society, restrain such actions. Thus, restricted limitations imposed by the Act result only in deprivation of individual rights in wide range of cases.

Polish Class Action v. Polish Substantive Law

The second issue related to the analyzed regulation is its incoherence with the substantive law which is tailor-made for individual (not class) cases. The Civil Code was not simultaneously amended to fit class action proceedings what now results in cases of self-contradiction. Currently, on the one hand we can unify our claims for the sake of group proceeding but on the other hand we are unable to do that because of deficiency of the appropriate provisions in the substantive law concerning grounds for seeking damages and rules of their assessment. This problem is especially flagrant in cases in which we have to deal with a lot of casualties (for example a plane crash in the center of the town) with a huge variety of damage levels (e.g. broken rib, loss of limbs, simple sore). Currently, under the Civil Code, it is almost impossible to find a unified rule to assess all the types of damages. On the other hand, the legislator gave us a possibility of creating small 2-person sub-groups within the class action but even this in practice is insufficient to handle the various types and levels of individual damages (it is particularly complicated in cases of future loss of profit which is always a hypothetical type of claim).

There are plenty of other problems with the application of this regulation but the two issues highlighted above are especially worth noticing as they go to the core of the whole idea of a class action (“Who can use it?” and “How to use it efficiently?”).

Summary

Summing-up, there are lots of loopholes in the Act on Group Proceedings, both procedural (like limitations in application of the class action) and related to the substantive law (in the scope of the rules on estimating unified damages for larger groups of claimants as well as problems related to loss of future profits). However, the current regulation is useful in cases where we only want to determine the liability of the defendant because in such cases the problem of assessing damages does not occur. A good example of this kind of claim is the pending case against BRE Bank.

Piotr Terlecki is an attorney-at-law / legal counsel (adwokat / radca prawny), managing partner at Terlecki & Partners Law Firm (Terlecki & Wspólnicy Kancelaria Prawna sp.k.), PhD candidate at Warsaw University (Civil Procedure Faculty). Piotr specializes in litigation, contract law, real estate investments and bankruptcy proceedings. You will find more details about Piotr at www.terlecki.eu.pl; www.pozwy-grupowe.net, as well as on his blog: www.piotrterlecki.bblog.pl

Komentarze (0)
Adwokat „ubezwłasnowolniony” (zmiany w kpc)?
 Oceń wpis
   

 

 

Czy planowane zmiany ubezwłasnowolnią pełnomocników?

No i stało się… zmiana art. 207 k.p.c. przeszła przez Sejm i Senat pomimo głosów rozsądku (stenogram z obrad Senatu) i czeka na podpis Prezydenta… tak więc ostatecznie jest bardzo prawdopodobne, że to od uznania sądu będzie zależało, czy strona (jej pełnomocnik) będzie mógł się swobodnie wypowiedzieć na piśmie w ramach toczącego się procesu…
 

 

Projektowany przepis art. 207 k.p.c. ma wyglądać następująco:
„§ 1. Pozwany może przed pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę wnieść odpowiedź na pozew.
§ 2. Przewodniczący może zarządzić wniesienie odpowiedzi na pozew w wyznaczonym terminie, nie krótszym niż dwa tygodnie.
§ 3. Przewodniczący może także przed pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę zobowiązać strony do złożenia dalszych pism przygotowawczych, oznaczając porządek składania pism, termin, w którym należy je złożyć, i okoliczności, które mają być wyjaśnione. W toku sprawy złożenie pism przygotowawczych następuje tylko wtedy, gdy sąd tak postanowi, chyba że pismo obejmuje wyłącznie wniosek o przeprowadzenie dowodu. Sąd może wydać postanowienie na posiedzeniu niejawnym.
§ 4. W wypadkach, o których mowa w § 3, przewodniczący lub sąd mogą wysłuchać strony na posiedzeniu niejawnym.
§ 5. Zarządzając doręczenie pozwu, odpowiedzi na pozew lub złożenie dalszych pism przygotowawczych, przewodniczący albo sąd, jeżeli postanowił o złożeniu pism przygotowawczych w toku sprawy, pouczając strony o treści § 6.
§ 6. Sąd pomija spóźnione twierdzenia i dowody, chyba że strona uprawdopodobni, że nie zgłosiła ich w pozwie, odpowiedzi na pozew lub dalszym piśmie przygotowawczym bez swojej winy lub że uwzględnienie spóźnionych twierdzeń i dowodów nie spowoduje zwłoki w rozpoznaniu sprawy albo że występują inne wyjątkowe okoliczności.
§ 7. Odpowiedź na pozew złożona z naruszeniem § 2 podlega zwrotowi; zwrotowi podlega także pismo przygotowawcze złożone z naruszeniem § 3.”

Zwolennicy noweli wskazują na zwrot w stronę ustności postępowania… a ja już widzę jak w skomplikowanej sprawie pomiędzy przedsiębiorcami protokolant będzie odnotowywał długi wywód prawny pełnomocnika z przytoczeniem orzecznictwa…

Projektodawcy wskazują na przyśpieszenie postępowania… a ja mam przed oczami sytuację, w której żeby złożyć najprostszą ripostę prawną sąd będzie musiał zwoływać w tym celu posiedzenie niejawne i wydawać postanowienie o dopuszczeniu tego pisma…

Powstaje także pytanie, co w sytuacji zamiaru zmiany powództwa (też trzeba prosić Sąd o zgodę na złożenie takiego pisma?)… albo kiedy pełnomocnik przejmuje sprawę w środku postępowania, gdy na ogół okazuje się, że występuje tam wiele zaniedbań i została podniesiona niewłaściwa argumentacja prawna - czy wówczas ma prosić Sąd o pozwolenie na wykonywanie swojej pracy poprzez podniesienie prawidłowych argumentów w pismach przygotowawczych?

Na chwilę obecną wszystko wskazuje na to, że po wejściu w życie ustawy i upływie vacatio legis powyższy rodzaj ubezwłasnowolnienia strony i jej pełnomocnika stanie się chlebem powszednim wszystkich tych, którzy parają się procedurą cywilną…

Na szczegółową analizę wszystkich konsekwencji rzeczonej noweli (która rzekomo miała wyrugować sformalizowane postępowanie gospodarcze, a de facto rozciągnęła jego reguły w wersji złagodzonej na całość postępowania cywilnego) zostanie pewnie poświęconych kilka wpisów. Na razie jednak (w związku z tym, że ustawa jeszcze formalnie nie obowiązuje) ograniczę się tylko do niniejszej lakonicznej refleksji.

Komentarze (5)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
Najnowsze komentarze
2014-11-01 23:02
Jakub Cieciura:
Czy jest nam potrzebny nowy Kodeks Cywilny? (cz. I)
Nie do końca się z tym zgodzę. Trzon obecnego kodeksu cywilnego składa się z przepisów dwóch[...]
2014-09-08 16:31
Krzysztof001:
UPADANIE PO POLSKU (cz. II - Upadłość konsumencka w Polsce)
Znalazłem naprawdę fajną stronę o upadłości konsumenckiej i oddłużeniu. Chyba warto zajrzeć[...]
2014-07-21 16:31
upadlosc konsumencka:
UPADANIE PO POLSKU (cz. II - Upadłość konsumencka w Polsce)
Czy spełniasz warunki oddłużenia w upadłości konsumenckiej ? Ogłoszenie upadłości[...]
O mnie
Piotr Terlecki
Piotr Terlecki, adwokat/radca prawny, wspólnik zarządzający w Terlecki & Wspólnicy Kancelaria Prawna sp.k.; doktorant na WPiA UW, specjalista w zakresie procedury cywilnej, prawa gospodarczego i prawa nieruchomości.
Archiwum
Rok 2013
Rok 2012
Rok 2011
Rok 2010
Rok 2009