Przyglądając się dyskusji dotyczącej Anti-Counterfeiting Trade Agreement (ACTA) przychodzi mi na myśl spór sprzed prawie 30 lat kiedy to Universal w 1983 roku pozwało firmę Sony w sprawie wprowadzenia na rynek magnetowidów (Video Tape Recorder – VTR). Universal chciało zabronienia rozpowszechniania nowej technologii pozwalającej na łatwe kopiowanie i odtwarzanie filmów i progamów telewizyjnych, dotychczas dostępnych tylko w kinie oraz w ramach programu stacji telewizyjnych. Sprawa w 1984 r. trafiła przed amerykański Sąd Najwyższy, który słusznie stwierdził, że: „Sprzedaż VTR dla ogólnego odbiorcy nie stanowi przyczynienia się do naruszenia praw autorskich drugiej strony sporu” [„The sale of the VTR's to the general public does not constitute contributory infringement of respondents' copyrights”]. [wyrok z uzasadnieniem można znaleźć tutaj].
Jedno z kluczowych spostrzeżeń na tle powyższej sprawy można ująć w następujący sposób: jeśli zabronilibyśmy rozpowszechniania nowej technologii jaką są VTR, to jednocześnie musielibyśmy analogiczny zakaz skierować np. w stosunku do długopisów, bo przecież również one mogą stanowić „narzędzie służące do naruszenia czyichś praw autorskich”.
Morał z tej historii był taki, że zarówno Sony skorzystało na sprzedaży nowego urządzenia, firmy pokroju Universal, czy Walta Disneya zarobiły krocie na dystrybucji kaset video ze swoimi filmami (dużo więcej niż na biletach do kina), a przeciętny Kowalski mógł sobie wielokrotnie obejrzeć w zaciszu domowym ulubiony film nie fatygując się do kina i oszczędzając na cenie biletu.
Dzisiaj powyższy spór budzi uśmiech politowania, ale jego istota była analogiczna (rozwój technologii zapewniający łatwiejsze kopiowanie, przetwarzanie i wymianę informacji kontra dotychczasowy model biznesowy stosowany przez głównych graczy rynkowych z danej branży).
Mam nadzieję, że za jakiś czas taki sam uśmiech politowania będzie wywoływało wspomnienie o ACTA.
***
Niestety w sprawie ACTA, poza przedstawionym aspektem biznesowym, należy mieć także na uwadze, czy przy okazji umowa ta nie ma stanowić poręcznego narzędzia do stosowania swoistej cenzury pod pretekstem ochrony praw autorskich.





http://www.youtube.com/watch?v=JM8S9z1wmjM skomentuj
acta jest wybitnie niebezpieczne ponieważ uderzają w elementarne prawa człowieka
stanowiące o jego wolności. wszystkie wolne nie biznesowe organizacje praw człowieka
o tym alarmują, oraz fundacje i instytucje udostępniające swoją twórczośc na zasadzie
min GPL., mówię o mozilli , wikipedi, wordpresie itp.
Chłopie, w tej chwili awantura nie jest o kase z empetrójek oraz na przykład z
filmów , kasa jest w tle. Chodzi o bardzo nieprecyzyjne przepisy o podróbkach, które
są stworzone pod wielkie koncerny, które mogą pozwolić na bazie tylko i wyłącznie
domysłów niszczyć twórcze i kreatywne mniejsze projekty.
jeżeli organizacje takie jak Fundacja Panoptykon, Helsińskia Fundacji Praw Człowieka,
Fundacja Nowoczesna Polska, czy Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania poprą ten
projekt, to chłopie nie ma o czym wogóle dykutować. skomentuj